Olać Empik 2011-11-24 16:00:23



Zanim ruszycie na świateczne zakupy - proszę, rzuccie okiem: rynek książki

skomentuj (7)

use to know 2011-11-17 20:10:59



Dobra, ja naprawdę nie wiem o co chodzi, chyba o te cymbałki, ale nie mogę przestać tego słuchać.

skomentuj (2)

11-11-11 2011-11-11 07:46:15

Fajna data, więc zapisuję sobie tutaj. A teraz ruszam na podbój internetu w poszukiwaniu co głupszych interpretacji. Pierwsza liczba pierwsza razy sześć (sześć, sześć, 6, 6, 6, 666...) Ach, ach.
W ramach swięta narodowego - tradycję uczcimy schabowymi z kapustą, ach, ach.

skomentuj (0)

dlaczego ja...? 2011-10-18 20:45:28

Cztery rozgrzebane tematy, cztery osobne projekty, każdy w cholernie różnym temacie. Kiwam sie nad klawiaturą przez pół dnia, mam błędny wzrok - niestety wlepiony w widok za oknem. A kiedy nieopatrznie wracam wzrokiem do środka...
Nieskończony, wiszacy ( a nawet dyndający sobie) remont, jakieś chwilowe zastopowanie wszystkiego, plus w połowie wybebeszona piwnica. Pół decyzji gdzieś podjętej, bez siły na kontynuację w sparwie malowania, wykończenia dwóch pokoi... Brak sił na porządkowanie tymczasowosci i wtedy...
... tak, wtedy właśnie dzwoni moja Mutter, że przyjedzie do mnie na trzy dni. Po dziesieciu latach proszenia. Akurat teraz przyjedzie sobie do mnie w odwiedziny. Powinnam chyba dodać, że zawsze ma gdzieś ukrytą mentalną Białą Rękawiczkę Anthei Turner.

skomentuj (0)

Purgatory 2011-10-16 23:00:31

Jakoś tak się zdarzyło, że wymienialiśmy ostatnio wrażenia z kolegą S. na temat tej wstydliwej rozrywki (prawdziwe Guilty Pleasure), jaką są seriale. Tak jakoś wyszło, nieoczekiwanie się przekonałam, że mam dość szerokie spektrum zainteresowań w tej szufladce popkulturowej, która okazuje się nałogiem. Cóż mogę powiedzieć – przedostatni odcinek Supernatural (so07ep03) pokazuje dobitnie, że nawet jeden z Winchesterów ulega temu szatańskiemu narzędziu, popadając w rozpacz na wieść o komplikacjach w życiu jakiejś Rosalindy ( czy innej pięknej przedstawicielki  Brazylii).  Seriale bywają prawdziwym przekleństwem, szczególnie jeśli mają charakterystyczną czołówkę, z wpadającą w pamięć muzyką. Poważnie. Do dziś pamiętam muzykę z Heros, podskakuje mi adrenalina kiedy słyszę charakterystyczne pikanie odmierzające czas z  24 godzin, nie mówiąc już o „I wanna do Bad things with you”, czy

 „Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own”.

Nie oszukujmy się, jednak to nie  o muzykę chodzi.  Dobra, szybki przegląd tego, co mnie zmusza do walki z odtwarzaczami online:

Fringe – wprawdzie nie popadłam w obłęd, by biegać  po ulicach i szarpiąc ludzi za klapy płaszczy pytając histerycznie „Where is Peter Bishop?!”, ale ucieszyłam się jakoś, jak zaczął się kolejny sezon

The Fades – słodkie. Ale nie do wyrzygania w amerykańskim stylu. Podejrzewałam głównego bohatera, że jest autystykiem, ale potem walnęłam się w czoło, przypominając sobie, że  jest on przecież Anglikiem. I wszystko jasne.

SoA – no co ja będę mówić. Muzyka – tak, scenariusz – tak, i… Charlie „Nicholas Nickleby”  Hunnam, jako Jax.  I Salvatore jako Clay.

Wilfred  pies organizujący ci życie, marycha i manipulacja uczuciami. Bliskie  chyba każdemu.

TBBT – kocham nerdów. I Sheldona.

Supernatural – dołączyłam gdzieś pod koniec, nie wnikam w poprzednie sezony. Podoba mi się świadomość scenarzystów, że kręcą szajs i śmieją się z samych siebie.

I perełki estetyczne, tzn. twory, którym nie potrafię się oprzeć ze względu na obrazki:

Haven – niby na podstawie Kinga, niby wciągające, ale ogólnie słabe. Ale za to sceneria…! Niby to kingowe Main, ale dla mnie to moje kochane Looe w Kornwalii.

Revenge – takie pitu, pitu „Żądło” w ładnym opakowaniu, chociaż może Monte Christo, ale prawda jest jedna: Hampton’s. Oglądam dla  charakterystycznych wnętrz, ale powoli tracę cierpliwość, czekając na takie smaczki jak w "Something's Gotta Give".

skomentuj (2)

umieranie na katar 2011-09-30 18:12:21

Kiedy dopada przeziębienie, kiedy głowa napieprza mnie jak dzis i kiedy próbuję cos napisać - widzę mniej wiecej tak:

skomentuj (2)

lodówka 2011-09-28 10:24:10

Z pewnych wzgledów to ja naprawdę jestem pełna podziwu dla niejakiego Sebastiana Uznańskiego.  Cała zabawa z wydaniem jego "Herrenvolka" to epopeja na osobną książkę. Solidaryzuję się z nim w poglądach na temat Fabryki; uznaję sens walki o niepocięty tekst, determinację i wytrwałosć. Ale żeby sobie robic taki bezsensowny PR juz po wszystkim...? Ja wiem, że najłatwiejsza, najtańszą reklamą jest bywanie na odpowiednich forach, pobudzanie środowiska do dyskusji, mieszanie w tygielku. Tylko z sensem, człowieku. Boję sie wejść na jakiekolwiek forum związane z fantastyką, zeby nie wpaść znowu nosem w autouwielbienie, mizianie czytelników i machanie ogonkiem, majace na celu zwrócić na siebie uwagę. Strach otworzyc lodówkę...

skomentuj (0)

zasłyszane 2011-09-27 20:33:55

"Im jesteśmy starsi, tym dalej nam do ludzi jakimi myślimy, że jesteśmy".

Coraz łatwiej iść na kompromis.
Coraz wygodniej nie widzieć, nie słyszeć.
Wytłumaczyc sobie racjonalnścią ucieczkę od ideałów.
Coraz niewygodniej w wytartych jeansach, coraz głupiej w skórze na grzbiecie.
Po co wiatr we włosach, kiedy można włączyć klimę...?

skomentuj (0)

SOA 2011-09-21 22:53:09



Nie wiem, jak to sie stalo, że nie przyznałam sie tutaj do swojej kolejnej manii - czyli do oglądania Sons of Anarchy. Niniejszym nadrabiam. Wiem, wiem... "a gdzie  etyka, gdzie moralnosć w tych postaciach"?  Otórz jest. Otóż są. I dobre ścieżki dźwiekowe w każdym sezonie. Enjoy.

skomentuj (0)

czilaut 2011-09-20 11:44:38

Uwielbiam celebrować swoja alienację. To moje "sama, sama", pochylić się nad kawą, odpalić laptopa, cos napisać sobie ( czasem nawet na trzeźwo), zapatrzyc sie w okno, bo jesień, bo wino oplatajace jabłonkę ( wiem, wiem zabójstwo dla dzrewa, ale jaki efekt!) - to wino czerwone,  słońce wrzesniowe, ciiii ciii cisza... Tak to ma wyglądać, nie?

"Mamo, ja nie mogę iść do szkoły, jestem przeziebiona, gardło mnie boli, źle sie czuję, przewrócę się w szkole, chyba tego nie chcesz...?"
" Słuchaj SIĘ Calamity. Jadę do G. cały dzień mnie nie bedzie, więc K przyjdzie do ciebie na obiad i poczeka na mnie, może zawieziesz dziewczyny na trening?"
"Cal? Pracuje popołudniu, więc jakbys mogła, to przechwyć tą laskę od niemieckiego, zaprowadż ja do mnie do domu, żeby chłopcy mieli lekcję i proszę cię sprawdż czy Mały odgrzał sobie obiad, ok?"
"Mamo, czy ja muszę myć głowe jak sie źle czuję? Czy tą panią od niemieckiego mozemy zmienic jak bedzie niemiła?"
"Cal, to moja P. przyjdzie do ciebie na ten niemiecki z twoja Młodą, chociaż mówi, ze jej sie nie chce chodzić. A ja wpadnę przy okazji na kawę"
"Nie proszę pani, ja nie bedę jadła obiadu u pani, bo w szkole najadłam sie drożdżówkami. Eee... no niepotzrbnie pani tyle gotwała...".
"Calamity? Mielismy sie spotakć dzisiaj. Znowu nie możesz? No nic, rozumiem...(...)"
"Calusia, wiesz, ze chłopcy zgubili te kartki na projekt z WDŻ? Moze napiszemy im to wypracowanie, troche ja z żona, troche ty i wymienimy maile...?"
"Ależ jadłem obiad! Odgrzałem! Talerz...? Eeee.... talerz wsadziłem do zmywarki..."
"Wie pani, no możemy przesunąć gitarę Młodego na półgodziny później... A on musi chodzic na ten niemiecki?"
"Kochanie, jest wspaniale, tylko straszny upał. Morze ciepłe, wieje, płyniemy na jakaś bardziej rozrywkową wyspę. Ale chłopaki dobrze sie bawią. Ja tez. Całuję, pa!"
"mamo, zapomniałem przepisać zeszytów od małego, jadę z powrotem. Oj, bo bawilismy sie i zapomniałem, po co przyjechałem"
"Cal, jest u Ciebie mój koszyk? Dobra, wpadne na kawę. Pogadamy".
" Cal jestem na lotnisku, strasznie sie cieszę na ten tydzień wakacji. Jestem taka podekscytowana! Wez mój samochód, zadzwoń do ojca i się umów".
"Samochód E.?  Ale dzisiaj ci jest potrzebny?"
"Eee, daj spokó. Kto przy takiej pogodzie myje okna?!"
"Ja nic nie mówie, nie wtracam sie, ale jesli ty nie dzwonisz do matki, to jak myslisz, jak będzie kiedys zachowywać sie twoja córka w stosunku do ciebie?"
"A tak wapdłam przy okazji. Nudzi ci sie pewnie, jak T pojechał?"
"Słuchaj sie mnie. Przyjdę może w srodę do skończę ten taras. Jak nie bedzie padało... I kup te panele do wymiany, to moze jak będzie padać, cos zrobie w środku..."
"No czesć, jestes w domu? Przywiozę prezent dla A, bo nie mam go gdzie schować. I pogadamy o tych urodzinach. Masz gosci? Nie szkodzi, to tylko chwila"
"Caaal? No dzwonie wreszcie. Co u was? Oj tak sobie popieprzymy przez godzinkę jak zwykle. Przyjechał O.? Dobra to kończe..."
"Chodź, podjedziemy po ten samochód. A dlaczego ty nie jeździsz samochodem T?"
"Mamo, ona do mnie znowu mówi straszne rzeczy"

skomentuj (0)
Księga Gości